Jak mierzona jest inflacja? Zbuduj własny koszyk inflacyjny

15/06/2017

Jak mierzyć inflację?

Dane dotyczące inflacji, czyli wskaźnika pokazującego, jak zmienia się poziom cen w gospodarce, nie zawsze są spójne z odczuciami zwykłego Kowalskiego.

Może zdarzyć się, że mimo oficjalnej inflacji np. na poziomie 3%, ceny na pułkach supermarketów czy osiedlowych sklepików wcale nie będą rosnąć. Albo i odwrotnie – przez ostatnie ponad dwa lata słyszeliśmy o panującej w Polsce deflacji, a mimo to w wielu przypadkach nasze rachunki zamiast spadać – rosły.

Wszystko z powodu metodologii stosowanej przez GUS.

Jak GUS mierzy inflację?

Różnica między oficjalnymi a empirycznymi (tj. odczuwanymi przez nas samych) danymi na temat inflacji konsumenckiej (ang. CPI) wynika przede wszystkim z uśrednień stosowanych przez GUS.

Pierwsze, co robi państwowy urząd, aby ustalić, o ile zmieniły się ceny w naszej gospodarce, to stworzenie tzw. koszyka inflacyjnego. Jest to zbiór zawierający ceny około półtora tysiąca wszelkiego rodzaju usług i towarów pogrupowanych na poszczególne kategorie, takie jak żywność i napoje bezalkoholowe, odzież i obuwie czy transport. W sumie w obrębie koszyka wyróżnia się 12 odrębnych kategorii produktowych.

Zmiany składu koszyka inflacyjnego GUS w latach 2014-2017

Zmiany składu koszyka inflacyjnego GUS w latach 2014-2017

Tworzymy koszyk inflacyjny

W jaki sposób powstaje taki koszyk? GUS angażuje w tym celu kilkadziesiąt tysięcy respondentów (dobiera ich drogą losową, często wśród własnych pracowników, ale z racji obowiązywania tajemnicy statystycznej ich personalia nie są ujawniane), którzy skrupulatnie odnotowują, na co i ile pieniędzy wydaje się w obrębie ich gospodarstwa domowego. Dzięki tak dużej próbie możliwe jest bardzo precyzyjne oszacowanie, co dokładnie i po jakiej cenie kupuje statystyczne polskie gospodarstwo domowe.

Ponieważ z biegiem czasu każda gospodarka, w tym także polska, ulega pewnym przeobrażeniom wynikającym m.in. ze wzrostu wynagrodzeń, zmian w poziomie bezrobocia (co prowadzi do zmian w sile nabywczej) czy pojawienia się na rynku nowych kategorii dóbr, konieczna staje się także okresowa aktualizacja takiego koszyka.

W przypadku GUS taka rewizja następuje raz do roku. Według najnowszego, aktualnego na 2017 roku koszyka, największą część wydatków Polaków – bo ponad 24% – pochłaniają koszty związane z zakupem żywności i napojów bezalkoholowych (w poprzednich latach była to mniej więcej ta sama wartość).

Na drugiej pozycji – z ponad 20-procentowym udziałem – znajdują się wydatki związane z użytkowaniem mieszkania. Przyglądając się danym historycznym, widzimy tutaj natomiast wyraźną tendencję spadkową. Jeszcze w 2014 roku na użytkowanie mieszkania przeznaczaliśmy o 1,2 p.p. więcej niż obecnie.

Podium dopełnia transport, w tym koszty paliw. Na tą kategorię statystyczne polskie gospodarstwo domowe przeznacza 8% swojego miesięcznego budżetu. Także tutaj w stosunku do poprzednich lat obserwujemy dość wyraźny spadek.

Pozostałe wydatki pochłaniają już mniej naszych pieniędzy, a kategoriami najbardziej zyskującymi na udziale w koszyku inflacyjnym są wydatki na wyposażenie mieszkania oraz na restauracje i hotele.

Mierzymy ceny

Drugim etapem koniecznym do ustalenia aktualnego poziomu inflacji jest zebranie aktualnych cen dotyczących poszczególnych produktów. Gromadzenie niezbędnych danych odbywa się w ok. 35 tys. punktach sprzedaży detalicznej na terenie całego kraju. Są to zarówno małe osiedlowe sklepiki, jak i wielkie sieci hipermarketów czy stacje benzynowe.

Na potrzeby pomiarów podzielono nasz kraj na ponad 200 rejonów, gdzie zbierane są dane. Ich gromadzenie odbywa się zarówno w największych polskich miastach, jak i na terenach wiejskich położonych na wschodnich czy południowych rubieżach Polski.

Taka rejonizacja jest bardzo istotna, aby ostateczny wynik możliwie najdokładniej odpowiadał rzeczywistości. Gdyby bowiem ceny dóbr i usług mierzono np. tylko w Warszawie, obserwowany poziom inflacji najpewniej znacząco odbiegałby od tego, co ma miejsce np. na Mazurach czy Podkarpaciu.

Zbieranie cen z poszczególnych punktów odbywa się przynajmniej raz w miesiącu, a liczba odczytów służących do ustalenia oficjalnego poziomu inflacji sięga kilkuset tysięcy.

Wyznaczamy wartości koszyka inflacyjnego

Dysponując zebranymi danymi analitycy GUS, są teraz w stanie bez trudu wyznaczyć wartość koszyka inflacyjnego oraz porównać ją z danymi historycznymi. Dzięki takim porównaniom możliwe jest wyznaczenie oficjalnego poziomu inflacji w gospodarce. Dane na temat prezentuje się przeważnie w ujęciu rocznym oraz miesięcznym.

Przykładowa wartość koszyka inflacyjnego

Przyjmijmy, że wartość koszyka inflacyjnego wyniosła w grudniu 100,0 (wykres powyżej), miesiąc wcześniej czyli w listopadzie było to 99,5, natomiast w grudniu poprzedniego roku (grudzień-1) było to 98,0. Zestawiając te wartości ze sobą, możemy obliczyć, że poziom inflacji w grudniu w stosunku do poprzedniego miesiąca wyniósł 0,5% (100/99,5-1), natomiast w stosunku do tego samego miesiąca rok wcześniej zwiększył się o 2,04% (100/98-1).

Jeśli więc w najnowszym komunikacie słyszymy, że poziom inflacji w marcu 2017 roku wyniósł 2,0% w ujęciu rocznym, to właśnie o tyle zmieniła się wartość koszyka inflacyjnego w stosunku do marca 2016 roku.

Koszyk inflacyjny to tylko statystyka

Dzięki danym o inflacji podawanej przez GUS dowiadujemy się, w jaki sposób odczuwa zmiany cen przeciętne polskie gospodarstwo domowe.

Nie od dziś wiadomo jednak, że bardzo często statystyka nijak się ma do rzeczywistości. Wystarczy bowiem, że nie posiadamy własnego samochodu, a koszyk inflacyjny, czyli to, na co wydajemy posiadane pieniądze, będzie miał w naszym przypadku zupełnie inny skład. Identycznie jest w przypadku innych kategorii produktów – jeśli nie palimy i nie pijemy, struktura naszych wydatków będzie istotnie różniła się od struktury wydatków tych osób, które nie stronią od tytoniu i alkoholu (ta kategoria wydatków ma prawie 6,5% udział w koszyku inflacyjnym GUS).

Ten dysonans widać bardzo wyraźnie, kiedy przyjrzymy się, jak w ostatnim czasie zmieniały się ceny usług w obrębie poszczególnych kategorii.

Według marcowych danych ogólne koszty transportu zwiększyły się w Polsce o blisko 10%, a ceny paliw w przypadku prywatnych środków transportu zdrożały o ponad 18%. Jeśli więc ktoś jeździ samochodem więcej, niż robi to statystyczny Polak, będzie odczuwał inflację w większym stopniu, niż wynikałoby to z oficjalnych danych.

Odwrotnie będzie natomiast w przypadku osoby, która np. nie jeździ samochodem, ale za to bardzo dużo wydaje dużo na odzież i obuwie. W przypadku tej kategorii produktów ceny obniżyły się w ciągu ostatniego roku o ponad 5%, więc zamiast inflacji, mieliśmy do czynienia z głęboką deflacją.

Budujemy własny koszyk inflacyjny

Choć prawa statystyki bardzo dobrze nadają się do opisywania przeciętnego stanu rzeczywistości, to jednak zawodzą, kiedy przechodzimy z ogólnego na bardziej szczegółowy poziom. Jeśli chcielibyśmy dowiedzieć się, ile wynosi poziom inflacji w przypadku naszego gospodarstwa domowego, konieczne staje się wykonanie obliczeń zbliżonych do tych, które robi GUS.

Notujemy wydatki gospodarstwa domowego

W pierwszej kolejności nasze zadanie będzie polegało na skrupulatnym zapisaniu wszystkich ponoszonych kosztów i przypisaniu ich do poszczególnych kategorii produktowych. Na podstawie tak sporządzonej listy stworzymy koszyk inflacyjny, odzwierciedlający strukturę ponoszonych przez nas wydatków. Przykład takich szacunków zademonstrowano w poniższej tabeli.

Przykładowe koszyki inflacyjne rodzin Nowaków oraz Kowalskich:

Kategoria Koszyk inflacyjny rodziny Nowaków Koszyk inflacyjny rodziny Kowalskich
Ogółem 100 100
Żywność i napoje bezalkoholowe 30 15
Użytkowanie mieszkania i nośniki energii 30 15
Transport 15 10
Rekreacja i kultura 0 10
Napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe 5 5
Odzież i obuwie 5 10
Zdrowie 2 10
Inne towary i usługi 4 5
Restauracje i hotele 0 10
Łączność 5 2
Wyposażenie mieszkania i prowadzenie gospodarstwa domowego 3 5
Edukacja 1 3

Po kilku miesiącach skrupulatnego notowania wszystkich domowych wydatków, rodzinom Nowaków oraz Kowalskich udało się zbudować własny koszyk inflacyjny.

W przypadku pierwszej z wymienionych familii – stosunkowo ubogich Nowaków, okazało się największą część pieniędzy pochłaniają wydatki związane z kupnem żywności i napojów bezalkoholowych oraz koszty związane z użytkowaniem mieszkania. Obie kategorie odpowiadały łącznie aż za 60% wszystkich kosztów ponoszonych co miesiąc przez Nowaków. Sporo, bo 15% wynosiły wydatki związane z transportem. Inne kategorie miały w koszyku inflacyjnym już znacznie mniejszy udział, a na takie wydatki jak: rekreacja, kultura czy wizyty w restauracjach i hotelach Nowakowie (głównie z racji braku pieniędzy) nie wydawali ani grosza.

Zupełni inny skład przybrał koszyk inflacyjny zamożnej rodziny Kowalskich. Koszty związane z utrzymaniem luksusowego apartamentu oraz kupnem żywności stanowiły jedynie po 15% ich łącznych, comiesięcznych wydatków. Proporcjonalnie mniej niż w przypadku Nowaków wynosiły także koszty transportu. Rodzina Kowalskich sporo pieniędzy wydawała natomiast dobra i usługi związane ze zdrowiem, kulturą, rekreacją czy kupnem odzieży i obuwia.

Liczymy spersonalizowaną inflację

Znając strukturę wydatków rodzin Nowaków i Kowalskich możemy teraz oszacować ile w ich przypadku wynosił poziom inflacji. Do tego celu potrzebujemy szczegółowych danych na temat tego, jak zmieniały się ceny poszczególnych kategorii produktowych. Taka lista publikowana jest co miesiąc na stronie GUS. W marcu 2017 roku prezentowała się ona następująco.

Poziom inflacji konsumenckiej w marcu 2017 roku z podziałem na poszczególne kategorie produktowe:

Kategoria Koszyk inflacyjny rodziny Nowaków
Ogółem  2,0
Żywność i napoje bezalkoholowe  2,8
Użytkowanie mieszkania i nośniki energii  1,3
Transport  9,4
Rekreacja i kultura  1,1
Napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe  1,3
Odzież i obuwie  -5,5
Zdrowie 1,2
Restauracje i hotele  1,9
Łączność  -1,2
Wyposażenie mieszkania i prowadzenie gospodarstwa domowego  0,9
Inne towary i usługi 3,2
Edukacja 0,8

Opierając się na zebranych danych pozostaje nam teraz tylko pomnożyć poziom inflacji w poszczególnych kategoriach przez udział każdej z nich w koszyku inflacyjnym, a następnie zsumować otrzymane wyniki.

Przykładowo jeśli udział żywności i napojów bezalkoholowych w koszyku inflacyjnym rodziny Nowaków wyniósł 30%, to tą wartość mnożymy przez poziom inflacji odnotowanej przez GUS w tej kategorii produktów (w marcu było to 2,8%). Uzyskany wynik to w zaokrągleniu 0,8% (tabela poniżej).

Kategoria Rodzina Nowaków Rodzina Kowalskich
Ogółem 2,7 1,5
Składowe inflacji:
Żywność i napoje bezalkoholowe 0,8 0,4
Użytkowanie mieszkania i nośniki energii 0,4 0,2
Transport 1,4 0,9
Rekreacja i kultura 0,0 0,1
Napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe 0,1 0,1
Odzież i obuwie -0,3 -0,6
Zdrowie 0,0 0,1
Wyposażenie mieszkania i prowadzenie gospodarstwa domowego 0,0 0,2
Restauracje i hotele 0,0 -0,1
Łączność 0,0 0,0
Inne towary i usługi 0,1 0,2
Edukacja 0,0 0,0

Po dokonaniu obliczeń okazało się, że poziom inflacji w rodzinie Nowaków wyniósł w marcu 2,7%, co oznacza, że był wyraźnie wyższy od tego, który podaje GUS (2,0%). Odwrotnie było w przypadku Kowalskich, dla których marcowa inflacja była niższa od oficjalnych wskazań GUS i nie przekroczyła 1,5%.

Nie uwzględniamy tutaj jednak regionów Polski, w których obie rodziny robiły zakupy i bazujemy jedynie na danych udostępnianych przez GUS. W rzeczywistości w zależności od miejsca zamieszkania podane różnice mogą być jeszcze większe.

Jak widać, w zależności od struktury naszych comiesięcznych wydatków, wskaźnik może przybierać znacznie różniące się od siebie wartości. Dopóki jednak nie zrobimy kalkulacji takich jak te na zademonstrowanym przykładzie, pozostaje nam opieranie się wyłącznie na oficjalnych danych na temat inflacji publikowanych przez GUS i dziwienie się, że statystyka i rzeczywistość zamiast iść ramię w ramię, często znacznie się od siebie różnią.

Jeżeli artykuł Cię zainteresował, podziel się nim z innymi:
Facebook:
Google:
Twitter: